Cześć Wam!
Kolejna Niedziela dla Włosów za mną.
Na noc naolejowałam je olejem lnianym, a około 2h przed myciem potraktowałam skalp kremem Isana.
Mycie w tym przypadku było u mnie trochę inne. Najpierw oczyściłam włosy szamponem Wardi Shan z glinką beloun, a później zrobiłam peeling skalpu peelingiem żurawinowym do ciała.
Nie będę przepisywać opisu, bo akurat tutaj nie jest konieczny, ale tu jego skład:
sucrose, helianthus annuus seed oil, butyrospermum parkii butter, silica, aesculus hippocastanum seed extract, hedera helix extract, cranberry exfoliator, parfum, limonene, linalool, benzyl benzoate, citral.
Skład ma w porządku(na tyle, na ile potrafię odczytywać składy), skórę świetnie złuszcza i przy tym nawilża (nie muszę już później używać balsamu), wiec zdecydowałam się wypróbować go też w ten sposób.
Po dokładnym peelingu jeszcze raz umyłam włosy, tym razem zostawiając szampon na dłużej.
Po spłukaniu i delikatnym osuszeniu włosów ręcznikiem, nałożyłam na nie taka mieszankę:
- maska Kallos Milk: 1 łyżka
- maska Natur Vital aloesowa: 1 łyżka
- olej macadamia: 1/2 łyżki
Podgrzałam wszystko na włosach, a po upływie pół godziny spłukałam i wysuszyłam.
Niestety nie mam zdjęć z wczoraj. Dzisiaj, dzień po myciu, wyglądają tak:
![]() |
Jak zwykle końcówki odstają w każdą stronę |
Przed wyjściem do pracy musiałam użyć suchego szamponu, bo u nasady wyglądały już średnio...wygląda na to, ze peeling z taka ilością olejów to jednak nie jest dobry pomysł na skalp - nawet jeśli zmywa się to potem szamponem.
Ja peeling skóry głowy robię bardzo rzadko ale muszę się zmobilizować i robić raz w tygodniu ;)
OdpowiedzUsuńJa też ostatnio staram się być z tym regularna :)
UsuńOsobiście nie nałożyła bym peelingu na głowę, który jest do ciała :)
OdpowiedzUsuńU mnie nie było aż tak źle, ale chyba to oleje zawiniły - u mnie zawsze oleje nakładane na skalp powodują takie sytuacje. Ale też już raczej nie będę tak robić :D
Usuńja ogólnie nie lubię peelingów ;D
OdpowiedzUsuńSzkoda, bo dzięki nim skóra się lepiej oczyszcza no i np wcierki lepiej się wchłaniają. Może się kiedyś przekonasz :)
UsuńKiedy ja zrobię peeling? Nie cierpię tego robić:/ Ale dzięki za zmobilizowanie :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie warto je robić :)
UsuńJa i tak wolę cukrowy, nie wiem czego sie czepiają, że się rozpuszcza. Więcej cukru mniej szamponu i jest super :D Ale jak ma fajny skład taki do ciała to czemu b ynie wypróbować :)
OdpowiedzUsuńTen też jest cukrowy :) takie lubię najbardziej, choć proporcje z szamponem nie zawsze dobrze mi wychodzą ;)
UsuńRobiłam ostatnio peeling kawowy, ale nie oczyścił skóry głowy tak jak tego oczekiwałam. Słyszałam, że peelingi enzymatyczne są dobre dla włosów :)
OdpowiedzUsuńJa nie przepadam za kawowym... i może wypróbuj inny? :) a co do enzymatycznych, to też tak słyszałam i dlatego zamierzam wypróbować ten pomysł :)
Usuńtroszkę suchawe się wydają:(
OdpowiedzUsuńBo są bardzo suche :/ Prostowałam je latami... Jednak tu możesz zobaczyć, że progres jest(oczywiście liczę na większe efekty :) ):
Usuńhttp://brilliant--brunette.blogspot.com/2015/09/moja-wosowa-historia-uwaga-drastyczne.html
Droga Julie,
OdpowiedzUsuńNie przesadzaj z tymi peelingami, 1 - 2 razy w miesiacu nie czesciej.
Na przesuszone wlosy swietnie dzialaja roznego zodzaju mgielki. Moja ulubiona jest herbata rumiankowa albo najzwyklejsza woda mineralna lub destylowana, wlana to rozpylacza i gotowe. Wlosy mozna spryskiwac kilka-kilkanascie razy dziennie.
Olejowanie wlosow olejkiem jojoba daje rowniez swietne efekty w przypadku suchych przesuszonych wlosow.
Powodzenia w dalszej pielegnacji.
AW
Z mgiełką dobry pomysł, naprawdę wypróbuję to z wodą mineralną, może być fajne :)
UsuńA co do peelingów, wyczytałam tak w różnych źródłach...dlaczego uważasz, że powinny być robione tak rzadko?